Farba jest tania. To proste. Ale jeśli wybierzesz niewłaściwy odcień, może to zrujnować Twoje życie.
Problem w tym, że ludzie ufają wzorowi, a nie ścianie. Patrzysz na ten mały kawałek koloru i myślisz: „Och, jakie to urocze”. Ale rozmijasz się z rzeczywistością. Pełna ściana uderza w ciebie jak cegła. Projektanci o tym wiedzą. Wiedzą też, dlaczego już godzinę po wyschnięciu ściany zaczynamy żałować pociągnięcia pędzlem.
Jeśli stoisz w przejściu z farbą i trzymasz puszkę farby, sprawdź swoją listę pod kątem tego. To odcienie, które doprowadzają właścicieli domów do szaleństwa.
Czerwony. Po prostu czerwony.
Isfira Jensen, dyrektor studia wnętrz Jensen & Co, nazywa to tak, jak jest: „Jasna czerwień to kolor, którego wyboru większość ludzi zgodzi się, że żałuje”. Mam na myśli nakładanie go na duże powierzchnie.
Czy jest odważny? Tak. Ale jest też agresywny.
Czerwień tworzy napięcie. Zwiększa ciśnienie w pomieszczeniu. Nie chcesz tego w miejscu przeznaczonym do spania lub relaksu. Terri Brien z Terri Brien Interiors zauważa, że czerwień „kojarzy się z energią, a nawet napięciem”. Jest to przeciwieństwo spokoju. Przeciwieństwo snu.
Chcesz czerwony? Kup dywan. Kup wazon. Umieść go w rogu. Zostaw ściany bez tego.
Problem z rdzą
Kolory ziemi powinny być spokojne. Bezpieczna.
Rdzawy pomarańcz tutaj zawodzi. Jensen twierdzi, że wydaje się „zbyt ciężki i przestarzały”. Nie otula pomieszczenia ciepłem. Zamyka to.
Sprawia, że pokój wydaje się mniejszy. Sprawia, że meble wyglądają gorzej. Intensywność koliduje ze wszystkim innym, ograniczając możliwość faktycznego zaprojektowania przestrzeni.
Pomiń to. Spróbuj terakoty. Albo brzoskwinia. Mają w sobie ciepło, ale bez ciężkości.
Czarny to praca
Czerń wygląda szykownie na Instagramie.
Wygląda na bałagan w twoim salonie.
„Bardzo niewielu ludzi wytrzymuje to na dłuższą metę” – mówi Jensen. Ściany pochłaniają światło. Pokazują kurz. Wychwytują każdy odcisk palca pozostawiony przez Twoje dziecko. Sprawiają, że pokój wydaje się malutki.
Jeśli nie masz przedpokoju wielkości pałacu ze świetlikami, wybierz go. Czekaj, nie ma potrzeby. Po prostu nie rób tego w przypadku przestrzeni codziennych. Samo utrzymanie działa odstraszająco. Regularnie czyść ściany lub usuwaj ślady zarysowań.
Węglowy? Z pewnością. Błękit morza? Cienki. Czysta czerń to pułapka.
Dlaczego jest taki żółty?
Słoneczny żółty obiecuje szczęście. Powoduje niepokój.
Brien mówi, że to pobudza apetyt. Pobudza do aktywności. Świetnie sprawdza się w kuchni, w której gotujesz i bawisz się. W spektakularny sposób wpada do sypialni, gdzie trzeba zemdleć.
„Trzymaj umysł włączony” – ostrzega Brien. – Zamiast się uspokoić.
Zbyt jasne. Za głośno. Twoje oczy nienawidzą tego w nocy. Jeśli naprawdę chcesz takiego klimatu, wybierz wyciszenie. Kremowy. Miękkie złoto. Ciepły, bez efektu stroboskopowego.
Neon nigdy się nie starzeje
Neon jest zabawą w klubie.
Na Twojej ścianie? Nie.
„Nadmiernie jasne lub neonowe kolory” w sypialni to zły pomysł. Fuksja. Gorący róż. Limonkowa zieleń. Brien twierdzi, że należą one do kategorii, która wytwarza zbyt dużo energii. W pokoju robi się głośno. To nie pomoże ci zasnąć. Nawet dla nastolatków i dzieci intensywność jest trudna do zignorowania.
Być może sprawdzi się bardziej miękka wersja? Może. Czyste, elektryzujące formy utrudniają relaks.
Łagodniejsze, stonowane dźwięki… czasami działają. W ich czystej, jasnej formie? Zwykle nie.
Później zadasz sobie pytanie, dlaczego to zrobiłeś.
